Thursday, 5 December 2013

1. Od kiedy ty to wszystko potrafisz?

-To wszytsko przez ciebie!!!-krzyczałam.
-Ale dobrze wiesz, że byłem pijany!
-No właśnie!!! Po co wtedy piłeś!?!
-No... nie wiem, po co ty mnie w ogóle pytasz o takie rzeczy?!
-Bo gdybyś wtedy nie pił, to mama by żyła!!!
-Czyli uważasz, że to przeze mnie wpadła pod samochód?!
-Tak, bo ona wiedziała jaki jesteś pod wpływem alkocholu...-popłakałam się i uciekłam do pokoju, zamknęłam go na klucz i nie miałam zamiaru wychodzić...

Szybkim ruchem poderwałam się do góry, ale niestety musiałam walnąć się w głowę. Strasznie mnie rozbolała, nagle poczułam coś na czole, przejechałam po nim palcami i dotknęłam coś mokrego. Wiadomo co może być mokre na głowie, po dość mocnym uderzeniu... tak krew. Wstałam z łóżka i jak pomyślałam że mam iść przez ten długi hol, to aż mi się odechciało, ale cóż...
Doszłam do kuchni, siedziała tam pani Sophia, zlękła się gdy mnie zobaczyła.
-Dziecko drogie, co ci się stało?-zapytała kobieta, miała około czterdziestki.
-Znowu ten sam koszmar, dostanę lodu?-grzecznie spytałam, ona natomiast przytaknęła przy zamrażarce, zaczęła w niej grzebać i w końcu dostałam to, o co prosiłam. Napiłam się wody i wraz z zimnym okładem ruszyłam do pokoju.
Wracając przez ten ciemny korytarz usłyszałam szmery, trochę się zlękłam, ale wiedziałam, że nie ma się co bać, bo w końcu jestem w bezpiecznym miejscu, ale pszyśpieszyłam kroku i przypominałam sobie po kolei lekcje karate, na które chodzę już od 14 lat. Udałam, że spoglądam na drzwi, a tak naprawdę chciałam zobaczyć, czy nikt za mną nie idzie, to co ujrzałam przerosło moje oczekiwania. Ujrzałam pięć męskich dobrze zbudowanych sylwetek, które coraz szybciej zbliżały się ku mnie. Niestety nie mogłam dojrzeć ich twarzy przez ciemność panującą w około. Jedną ręką przytrzywywałam lód przy czole a drugą miałam luźno. Nagle poczułam jak ktoś lapie za mój wolny nadgarstek. Zrobił przy tym ogromny błąd. W tępie natychmiastowym przerzuciłam osobę trzymającą moją dłoń na drugą stronę i odwróciłam się do reszty prześladowców stojących za mną, a oni szybko się na mnie rzucili, lecz im nie wyszło, ponieważ odskoczyłam i spadli na leżącego już na ziemii.
-Pięciu na jedną, trochę niesprawiedliwy układ co?-powiedziałam z premedytacją.
-Ałaaa...-odrzekł mi dość dobrze znany głos.
Natychmiast podbiegłam do końca korytarza zapaliłam światło i ruszyłam z powrotem do leżących na ziemi.
Gdy zobaczyłam kto leży na ziemi i do tego w jakiej pozycji tarzałam się na podłodze ze śmiechu. Mogłam się domyślić, że to moi chłopcy.
Na samym dole plackiem leżał Niallerek, na nim leżał Tommo, którego stopa wylądowała na twarzy Hazzy, który na nim leżał, DJ Malik leżał obok trzymając się za swoje klejnoty i jęcząc, a na samej górze kanapki sałatka, czyli biedny Liaś, który zwijał się z bólu, bo dostał z kopniaka w brzuch.
Podeszłam do nich pomogłam im po kolei wstać. Dziwie się, że przez ten cały czas nikt nie przyszedł zobaczyć, co się dzieje, ale przyznam, że umiem narobić hałasu.
- No cóż... teraz wiecie jak się kończy skradanie za moimi plecami, strasznie was za to przepraszam, ale myślałam, że jesteście...
-Pedofilami?- dokończył za mnie Niall, który zna mnie tak dobrze, że potrafi skończyć każde moje zdanie.
-No... tak i do tego była was piątka, więc pomyślałam, że chcecie mnie...
-Zgwałcić?- znowu nie dał mi dokończyć.
-Przestań... ale tak, tak właśnie myślałam, bo wiecie, a sory wy nie wiecie... O mój Boże zamkij się wreszcie Nat-zaczęłam gadać sama do siebie, a oni patrzeli na mnie jak na idiotkę-mam im to teraz powiedzieć, a może lepiej zaczekać... mam mętlik w głowie, bo w końcu znamy się długo, już od jakiś 9, a Nialla od nawet 11 lat ale to zbyt osobiste , innym razem im to powiem...-chłopaki zaczęli szeptać między sobą, a ja na nich spojrzałam dziwnie.
-Co jest zbyt osoboste?-zaczął Hazza.
-O Matko!- podniosłam głos z przerażenia.
-Co się stało?-spytał Liam
Nie odpowiedziałam, tylko zrobiłam nad nimi śrubę w powietrzu i stanęłam tuż przed bardzo umięśnionym mężczyzną trzymającym w ręku nóż. Za nim stało jeszcze czterech dobrze zbudowanych facetów. Cała piątka urana była całkowicie na czarno. Kopnięciem z półobrotu wytrąciłam nóż mięśniakowi i przerzutem karate powaliłam go na ziemię. Chłopcy stojący za mną przyglądali się wszystkiemu.
-Może powinniśmy jej pomóc?- powiedział Zayn
-Nie trzeba, da sobie radę.- odpowiedział mu Niall przy czym uśmiechnął się lekko.
Po chwili wszyscy mężczyźni w czarnych kombinezonach leżeli na podłodze, a wszyscy chłopcy oprócz Nialla i parę osób, które zgromadziło się za nimi ptrzeli z niedowierzaniem i lekkim przerażeniem na moją drobną sylwetkę, która pokonała w zaledwie około dziesięciu minut pięciu twardzieli.
-To było naprawdę coś!- powiedziała i podbiegła do mnie Katharine przytulając mnie. Kat to moja najlepsza przyjaciółka znam się z nią tyle co z Niallem.
-Dzięki- odpowiediałam trochę obojętnie.- Idźcie do pokoi, bo jak przyjdzie Sarah, to nie będzie za miło...- Po jakimś czasie na korytarzu zostałam tylko ja moi pomyleni pedofile i nieprzytomni bandyci.
-Widzicie, mówiłem, że da sobie radę.- powiedział z dumą w głosie Niall.
- Od kiedy ty to wszystko potrafisz?- zapytał Tommo.
- Już od jakiś 11 lat ćwiczę karatę i chyba nigdy mi się nie znudzi.- uśmiechnęłam się do nich promiennie.- Jak chcecie, możecie spać dzisiaj u mnie w pokoju, mam siedem dwupiętrowych wolnych łóżek.- zaproponowałam.
- Ma twardy sen, możemy to wykorzystać i pomyszkować w jej rzeczach- powiedział szeptem do reszty Niall, gdy się już oddaliłam na 10 metrów.
- To prawda, mam twardy sen i do tego super słuch.- powiedziałam i zerknęłam na chłopaka, a ten z gapił się na mnie z miną WTF.
- Jak to możliwe, przecież ty jesteś jakieś 10 metrów od nas.- mówi.
- Po pierwsze zbyt mało o mnie wiesz, a po drugie w życiu i tak byście nie znaleźli rzeczy dla mnie najbardziej osobistych, typu np. pamiętnik, albo bielizna czy coś w tym stylu.- odparłam i ruszyłam dalej, a chłopaki za mną.
Po chwili Lou mnie zapytał:
- Nie wiedziałem, że w domu dziecka są takie duże pokoje, jak to możliwe, że to właśnie ty taki dostalaś?
- Duży... tutaj są dwa takie pokoje jeden jest opiekunek, a drugi jest mój, to pomieszczenie to tak naprawdę 3 pokoje, tylko zostały tu zbużone ściany.- odparłam.
- Ale po co taki wielki?- zapytał Zayn.
- Bo poza treningami muszę ćwiczyć karate, ale jak byłam mała to chciałam taki duży pokój...- w tym momencie łzy mi poleciały z oczu na myśl o moim tragicznym dzieciństwie.
- Co ci się stało?- zapytali mnie Liam i Harry jednocześnie.
- To nie jest rozmowa na teraz jutro wam powiem.
- Dobra.- odpowiedział Harry.
Wytarłam się chusteczką i po chwili przestałam płakać.
- Na którym łóżku śpisz?- zapytał mnie Liam.
- Całkiem po prawej na górze, a co?- gdy tylko wypowiedziałam te słowa Niall rzucił się na łóżko pode mną.
- Ej ja tam chciałem spać!- powiedział Louis.
- Ja się stąd nie ruszam, nie chce by jakiś ciężki koleś na mnie spadł gdy będę spał.- odrzekł Horan.
- A ja to pewnie jestem lekka co?- wtrąciłam patrząc na Nialla, a reszta tylko przyglądała się czynom moim, Horana i Tomlinsona.
- A nie jesteś?- zapytał nagle Harry.
- Dla twojej świadomosci: Nie, nie jestem. A na moim łóżku nie ma barierek, więc często spadam. Strzeż się Nialler.- właśnie zamierzałam usiąść na krzesło, które tylko pod wpływem mojego dotknięcia rozpadło się na pare części, a ja poleciałam na tyłek. Cała piątka zaczęła się śmiać.
- Hahaha... przestańcie to nie jest śmieszne... tyłek mnie boli.- powiedziałam.
- Dlaczego? Śmiech to zdrowie.- powiedział Malik.
- A chcesz dostać z półobrotu?- zapytałam ustawiając się w pozę startową karate.
- Nie! Proszę Nie! Bierz co chcesz, ale nie rób mi krzywdy!!!- zaczął piszczeć Zayn.
- Co chcę powiadasz... zastanowię się nad tą propozycją...- uśmiechnęłam się szyderczo i weszłam po drabince na moje łóżko.
- Jak dobrze, że jutro Sobota...- odezwał się Liam.
- Racja, nie trzeba rano wstawać.- odpowiedział mu Harry.- A co ty o tym myślisz Horan?
- Horan?- zapytał po chwili Zayn
- Może już śpi, cicho bądźcie i bierzcie z niego przykład.- powiedziałam, przewrociłam sie na bok i po chwili odpłynęłam w krainę Morfeusza.

No comments:

Post a Comment