Sunday, 15 December 2013

3. Oh... You and I




~ Nath ~

-To wszytsko przez ciebie!!!-krzyczałam.
-Ale dobrze wiesz, że byłem pijany!
-No właśnie!!! Po co wtedy piłeś!?!
-No... nie wiem, po co ty mnie w ogóle pytasz o takie rzeczy?!
-Bo gdybyś wtedy nie pił, to mama by żyła!!!
-Czyli uważasz, że to przeze mnie wpadła pod samochód?!
-Tak, bo ona wiedziała jaki jesteś pod wpływem alkocholu...-popłakałam się i uciekłam do pokoju, zamknęłam go na klucz i nie miałam zamiaru wychodzić...



Znowu ten sam sen i krew na czole. Przyzwyczaiłam się już do tego. Zawsze chodziłam po pokoju tą samą ścieżką, ale dzisiaj się o coś przewróciłam i złamałam paznokieć. Gdy się podnosiłam poczułam, że ktoś mi pomaga. Pierwsza myśl: PEDOFIL. Odwróciłam się, ale ku moim oczom ukazały się oceaniczne tęczówki rozświetlane blaskiem księżyca.
- Hej blondynku... Czemu nie śpisz?- zapytałam.
- Nie da się nie obudzić, gdy ktoś po tobie depcze.- odpowiedział.
- A czemu leżałeś na ziemi?- ponownie spytałam.
- Zayn wepchnął się na moje łóżko, a mi się nie chciało wchodzić na gorę, więc położyłem się na ziemi.- odparł.
- Ojoj... Biedny Horanek, jak chcesz to możesz spać ze mną na jednym łóżku.- powiedziałam i przytuliłam się do niego cicho chichocząc.
- Skorzystam z okazji- zaśmiał się trochę głośniej- A ty czemu nie śpisz? Co ci się stało?- zapytał i spojrzał na moje krwawiące czoło.
- To samo co zwykle... Idziesz ze mną po lód do kuchni?- zapytałam.
- Ok. Chodźmy.-odparł i ruszyliśmy przez ten czarny korytarz w stronę wcześniej przeze mnie wspomnianego pomieszczenia.
- Jaka dzisiaj książka pani Sphiu?- zapytałam, a kobieta spojrzała najpierw na mnie, a potem na Niallera.
- Jakiś kryminał, a ty to co zwykle?- spytała.
- Tak, mogę dostać lodu?- odrzekłam.
- Oczywiście, a ty Niall czemu nie śpisz?- zapytała spokojnie.
- Nathalie idąc w stronę drzwi nadepnęła na mnie, a ja się przez to obudziłem. Ona mi zaproponowała, żebym poszedł z nią, no to się zgodziłem, poza tym jestem głodny.- uśmiechnął się lekko i wyjął z lodówki gotową sałatkę.
- Zjedzcie i idźcie spać bo będziecie nie wyspani. Idziecie jutro do kościoła?- zapytała.
- Tak jak zawsze o 18.00.- odparł Niall. Nie żebyśmy byli jakimiś super wyznawcami Boga czy coś, ale z przyzwyczajenia zawsze przed mszą się spowiadamy, a potem na koniec mszy ksiądz nam zawsze daje babeczki. Jesteśmy jednymi z nielicznych osób w domu dziecka, które chodzą do kościoła i jednymi z nielicznych, którzy w nim dostają babeczki lub inne słodkości. Ja i Niall mamy urodziny w tym samym dniu i kiedyś jak przyszlimy do kościoła to ksiądz nam dał taki mały torcik, albo innym razem ciastko ze świeczką w środku. Mimo że ksiądz jest ważnym człowiekiem i do niego trzeba mieć szacunek, to dla nas on jest jak wujek i mówimy do niego po imieniu.
- No dobrze. Dobranoc.- powiedziała, a my  wyszliśmy z kuchni.
Gdy wróciliśmy do pokoju Niall położył się ze mną na jednym łóżku.
- Zanim zaśniesz, chciałabym cię zapytać, jak ty to robisz, że jesteś wysportowany bardziej niż Harry, który razem z nami biega?- zapytałam, gdy już leżeliśmy. Nie wstydziliśmy się siebie, ponieważ dużo razy zdarzało nam się sypiać razem (bez skojarzeń xD ).
- Chodzę na siłownię i mam dodatkowe zajęcia szermierki po szkole.- odparł - Zajęcia i siłownia są tutaj niedaleko, więc zawsze wracałem szybciej niż ty, bo twoje karate jest w szkole gimnastycznej, a chłopakom mówiłem, że wolę chodzić na około.- dodał po chwili.
- No to teraz to mnie zadziwiłeś... Od kiedy chodzisz na szermierkę i siłownię?- zapytałam.
- Od paru lat... Mało rzeczy o mnie wiesz...- odparł.
- Mało, ale dużo. A czemu nigdy mi o tym nie powiedziałeś? Myślałam, że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.- zapytałam wypowiadając ostatnie zdanie z lekkim smutkiem.

~ Niall ~

- Mało, ale dużo. A czemu nigdy mi o tym nie powiedziałeś? Myślałam, że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.- zapytałam wypowiadając ostatnie zdanie z lekkim smutkiem.- A może i kimś więcej...- dodała tak cicho, że niemal wcale nie było tego słychać.
- Co? Nie zrozumiałem ostatniego zdania...- odpowiedziałem czekając, czy powie to samo. Mimo że uslyszałem to zdanie bardzo dobrze to chciałem się na wszelki wypadek upewnić, czy się nie przesłyszałem...
- Co? Nie... nic, ja... mówiłam do siebie.- i na tą odpowiedź czekałem zawsze się tak jąka gdy nie chce powiedzieć tego co czuje... Tak było na przykład, gdy nie chciała mi powiedzieć, o tym jak chodziła na randki z Adrianem, który potem ją zdradził z jej wrogiem Karoliną.
- Aha, no dobra.- odparłem - Dobranoc.- szepnąłem, a ona lekko pocałowała mnie w policzek. Gdy to poczułem stado motyli zaczęło latać w moim brzuchu, a serce zaczęło szybciej pulsować.
- Dobranoc.- wyszeptała i zasnęła.
Ja przez pewien czas nie mogłem zasnąć, gdy nagle poczułem, jak dziewczyna się obraca w moją stronę i obejmuje mnie w pasie. Czując to mimowolnie się uśmiechnąłem i zasnąłem.

*Nastepnego ranka*

~ Kath ~

Obudziłam się. Coś mnie uwierało przy piersiach. Okazało się, że to sznurek od mojej piżamy. Która składa się z różowej góry na ramiączkach z koronkami na klatce piersiowej i u dołu materiału, a dolna jej część składała się z koronkowych, różowych bokserek do kompetu. Podniosłam się i zobaczyłam, że na podłodze śpi Harry. Nie miałam serca, by go budzić, ale mieliśmy iść razem z Nath i Niallem na jogging. Reszta dziewczyn spała, więc musiałam być bardzo cicho. Zaczęłam szeptać do ucha Hazzy:
- Harry pobudka.
- Ne tera posze pani...- zaczął mamrotać przez sen,to było takie urocze.
- Loczku... w kuchni są banany...- mówiłam najciszej jak potrafiłam.
- Bananku chodź do mnie.- powiedział, objął mnie rękami i zaczął tulić.
- Harry. Bo zetnę ci loczki.- te słowa wypowiedziałam trochę głośniej.
W tym momenci Hazza otworzył oczy. A ja nadal leżałam w jego objęciach i próbowałam się wyswobodzić z jego uścisku. Ten spojrzał na mnie, uśmiechnął się i zaczął luzować ręce. Gdy pomógł mi wstać powiedziałam mu, żeby się uierał na jogging.
- Kompletnie zapomniałem!- zaczął głośnym szeptem.
- Ciszej, dziewczyny jeszcze śpią.- skarciłam go.
- Ok, zaraz przyjdę idę się przygotowywać.- odparł i wyszedł.
Dzisiaj jest ciepło więc zaczęłam szukać 3/4 spodenek koszulki i bluzy, gdyby zrobiło się zimniej. Nie zauważyłam Harry'ego gdy wszedł, bo stałam przodem do okna. Właśnie ściągnęłam koszulkę. Styles uważnie mi się przyglądał, a ja nadal go nie widziałam i podeszłam do stolika, na którym leżały moje żeczy. Odwróciłam się bo chciałam iść do szafy po spodenki mimo, że jeszcze nie założyłam bluzki. Wystraszyłam się Hazzy i natychmiast wzięłam do ręki koszulkę, by się nią zakryć.
- Mogłeś chociaż powiedzieć, że jesteś.- odłożyła t-shirt na bok.
Moaj reakcja z bluzką była odruchowa, ale ponieważ Styles widział mnie już na staniku, to po co miałam się zakrywać, tylko by mi przeszkadzało.
- Jak długo tu stoisz?- zapytałam.
- Odkąd położyłaś koszulkę na zmianę na stoliku.- odparł.
- Aha.- ubrałam się już do końca.
Wyszliśmy z pokoju i poszliśmy do kuchni na śniadanie. Była 9.30. Trochę później niż zwykle poszliśmy jogging. Na początku biegaliśmy normalnie, a potem jak zwykle ja pobiegłam z Loczkiem w lewo, a Nath i Niall zaczęli się gonić i ruszyli w prawo. W pewnym momencie potknęłam się o dość duży kamień leżący na ziemi i bym upadła ale...
- Musisz na siebie uważać.- powiedział Harry, gdy mnie trzymał, po czym mnie postawił.
- Wiem, ale nie zauważyłam tego kamyka.- uśmiechnęłam się słodko i pobiegliśmy dalej.
Postanowiliśmy, że pójdziemy do kawiarni, więc skręciliśmy w boczną uliczkę i po chwili znaleźliśmy się w centrum Londynu i weszliśmy do Starbucks Caffe. Zamówiliśmy ciastko i sok jabłkowy, po czym rozpoczęliśmy temat o tym jaki rodzaj człowieka nam się podoba:
- Wolisz blondynki, szatynki, brunetki czy rude?- zapytałam.
- Szatynki, a ty?- odpowiedział.
- Szatynów.- odparłam i się lekko zaczerwieniłam.

~ Harry ~

- Szatynów.- odparła i się lekko zaczerwieniła.
- A kolor oczu?- spytałem.
- Zielony.- gdy to powiedziała zaczerwieniła się jeszcze bardziej.
- Wysokich czy niskich, loczki czy proste, opisz swój ideał...- zacząłem ją zasypywać pytaniami.
- Wysokich, loczki...-zawahała się lekko przy ostatnim-... właśnie na niego patrzę.- uśmiechnęła, zaczęła się jeszcze bardziej czerwienić- Zaraz wracam, muszę do toalety.- powiedziała i szybkim  krokiem ruszyła do łazienki. Wtedy właśnie zrozumiałem, że jej się podobam. Zastanawiam się czemu nie zauważyłem tego wcześniej... Wróciła i z powrotem usiadła. Tym razem już mi nie spoglądała w oczy. Odwracała wzrok. Zauważyłem, że boi się mojej reakcji. Złapałem ją za rękę. Dziewczyna najpierw spojrzała na nasze dłonie, a potem popatrzyła się w moje oczy, po czym szybko wzięła rękę i spuściła wzrok na swoje buty.
- Nie musisz się mnie bać.- powiedziałem.
- Ja... to znaczy... no wiesz... ty... mi... się... podobasz.- Strasznie się jąkała, jakby bała się, że ją wyśmieje.
- Nie tylko ja tobie się podobam, to znaczy... no ty też mi się podobasz.- powiedziałem.
- Serio?- zapytała z niedowierzaniem i nadzieją w głosie.
- No tak...- złapałem się za kark.
- WoooW...- przeciągnęła, po czym dodała - Myślałam, że ci się podoba ta Taylor z naszej klasy.
- Ale to było, gdy miałem 10 lat.- po tych słowach dziewczyna zachichotała.
- A od jakiego czasu ci się podobam?- zapytała.
- Jakoś tak od szóstej klasy.- powiedziała.- A ja od kiedy się tobie podobam?- spytałem.
- Odkąd cię pierwszy raz zauważyłam w domu dziecka.- powiedziała.
- Aż...- zacząłem liczyć na palcach.- Od dziewięciu lat?- zapytałem.
- No tak jakoś, a jak to się stało, że w ogóle taki chłopak jak ty tam trafił?- spytała.
- Moi rodzice zmarli w pożarze, a ty?- trochę spoważniałem, ale nadal nie spuszczałem uśmiechu z twarzy.
- No więc ja... ja nie wiem. Pamiętam tylko, że kiedyś Sophia mi opowiadała, że moi rodzice mnie zostawili, bo byli za młodzi na dziecko i już po mnie nie wrócili.
- Aha...- zrobiło mi się jej żal, ponieważ ona nawet nie znała swoich rodziców.
Zjedliśmy swoje desery i postanowiliśmy wrócić do domu dziecka. Złapałem ją za rękę i poszliśmy tą samą drogą, którą tu przybiegliśmy.

~ Niall ~
Biegaliśmy dalej, gdy nagle Nath zniknęła mi z oczu. Zatrzymałem się i zacząłem się rozglądać w poszukiwaniu przyjaciółki.
- Buuu!- Wyskoczyła zza drzewa próbując mnie wystraszyć. Udało jej się.
Odwróciłem w jej stronę powoli i ze spokojem głowę, ale z oczami całymi w przerażeniu. Gdy dziewczyna mnie zobaczyła zaczęła się śmiać. Jej melodyjny śmiech spowodował, że ja też zacząłem się śmiać.
- To mnie wystraszyłaś, ale już jest spoko.- powiedziałem.
- Chodź... chciałabym ci coś pokazać.- powiedziała i pociągnęła mnie za rękę.
Szliśmy przez las, gdy ukazała się łąka pełna kwiatów. Wszystko wyglądało cudownie, ale ja znam lepsze miejsce.
- Pięknie tu i tak świeżo pachnie.- zaczęła dziewczyna.



- Też tak uważam.-odparłem.


 




Zrobiliśmy sobie parę zdjęć. Po czym położyliśmy się blisko siebie, obserwowaliśmy chmury i wymyślaliśmy im różne kształty.

*Godzina 19.30*

- Chodź już Nath, bo spóźnimy się do kościoła!- krzyknąłem.
- Już idę!- odkrzyknęła i chwilę później przyszła gotowa i wyszliśmy.
*Koniec mszy godzina 20.15*

- Szczęść Boże.- powiedziała Nath.
- O witajcie! Nie widziałem was cały tydzień.- odparł i podszedł do nas ksiądz.
- Co u słychać u księdza?- zapytałem.
- Całkiem dobrze, a wam jak się wiedzie?- odpowiedział ksiądz.
- Dobrze.- odpowiedzieliśmy razem.
- A jak tam w szkole?- zapytał ksiądz wychodząc razem z nami z kościoła i dając nam po 4 pierniczki.
- Całkiem nie źle u nas oboje gwarantowane jest świadectwo z paskiem.- odparła dumnie Nathy.
- To dobrze, jak dostaniecie świadectwa to przyjdźcie z nimi do mnie. A teraz do zobaczenia w następną niedzielę.- powiedział z uśmiechem na twarzy kapłan i poszedł w swoją stronę, a my w swoją.
Gdy wracaliśmy spotkaliśmy Kath i Hazzę trzymających się za ręce.

~ Nath ~

- No proszę, a kogo my tu mamy!- krzyknęłam i podbiegłam do Kath.
- Hej Nathy!- przyjaciółka puściła Loczka i mnie przytuliła.
- Widzę, że wam się poukładało.- powiedziałam do Smith.
- Chyba można powiedzieć, że jesteśmy razem, ale nie wiem, co na ten temat myśli Harry.-odpowiedziała dziewczyna.

* Powrót do domu dziecka godzina 20.45 *

- Nialler oddawaj mi go!- krzyknęłam do chłopaka, który wziął mój pamiętnik i zamknął się w pokoju.
- Poproś!- odpowiedział.
- Prędzej wyważę drzwi!- odkrzyknęłam. Chłopak znając moje zdolności otworzył mi drzwi, ale zeszytu nie było w jego ręce.
- Ale ja go nie mam.- odrzekł.
- No to gdzie on może być...?- odpowiedziała sarkastycznie.- Mów, albo użyję rękoczynów!
- Ale ja nie wiem gdzie on jest.- odpowiedział chłopak. Ja zrobiłam złowieszcze spojrzenie i zaczęłam do niego podchodzić, a on się zaczął oddalać. Gdy dotknął stolika i nie mógł iść dalej zaczęłam powoli unosić ręce. Blondyn był coraz bardziej przestraszony, a ja rzuciłam się na niego i zaczęłam go łaskotać. Chłopak leżał na podłodze i zwijał się ze śmiechu, a ja na nim siedziałam okrakiem i go łaskotałam.
- Gadaj gdzie jest, albo załaskoczę cię na śmierć!- zaczęłam się śmiać razem z nim.
- Szafka... po prawej...hahahah... u góry... w szufla... hahahahahahah... w szufladzie...hahahhah!- wstałam podeszłam do komody, otworzyłam, ale nie znalazłam tam mojej własności, a w tym czasie Niall zamknął się w toalecie.
- Ej! Oddawaj go! Nie wierzę, że dałam się wrobić...- powiedziałam.
- Ja też w to nie wierzę, a jednak się udało!- krzyknął Niall zza drzwi.
- Hah, mam twoje bokserki w serduszka! Idę je pokazać chłopakom!- odkrzyknęłam mu.
- Nie masz, bo dzisiaj mam je na sobie hahahh!!- zaśmiał się chłopak.
- Zaraz wracam...- krzyknęłam i wyszłam z pokoju.
- Ja i tak nie wyjdę!!!- zawołał Niall.
Wyszłam na dwór i tak, jak myślałam ma w łazience otwarte okno, bo tak jak ja nie lubi ciepła, a jeszcze lepsze jest to, że ono jest otwarte na oścież. Wspięłam się po rynnie na dach i przechodziłam po balkonach. Wpełzłam do łazienki.
- Aaaaaaaaaaaaa!- wrzasnął Blondyn i szybko wybiegł z łazienki, a zeszyt miał otwarty, na najważniejszej w nim stronie.
- Nialler stój! Nic ci nie zrobię, tylko proszę, błagam nie czytaj tej strony.- uklękłam na kolana i złożyłam ręce jak do modlitwy.- Przepraszam, już cię nie będę łaskotać, możesz przeczytać w nim co tylko chcesz, ale błagam nie tą stronę.
- Nie popłacz mi się tylko... Masz.- podał mi zeszyt.
- Dziękuje, dziękuje, dziękuję, dziękuję!!!- zaczęłam krzyczeć i ściskać chłopaka.
- Dobra, dobra, a czemu nie chcesz mi go dać przeczytać?- zapytał.
- Jak masz pamiętnik, to się wymieńmy ja poczytam twój, a ty mój.- wiedziałam, że ma.
- Ok.- odparł.
Wzięłam jego zeszyt, a on mój. Gdy zaczęłam czytać zauważyłam, że większość zeszytu zawiera nuty i teksty piosenek dokładnie tak jak w moim...
- Śpiewasz?- zapytał Horan.
- Tak i gram na gitarze, a ty?- spytałam.
- Też śpiewam i też gram, od kiedy grasz?- zafascynował się chłopak. Widać było, że uwielbia to robić.
- Od niedawna umiem tylko podstawy, a ty?- powiedziałam lekko zrezygnowana.
- Ja gram odkąd byłem mały, jak chcesz mogę ci dawać lekcje.- powiedział ucieszony chłopak.
- Ok. Od kiedy możemy zacząć?- spytałam.
- Jeśli masz czas i chęć, to nawet teraz.- odparł.
W jego oczach było widać radość. Widocznie nie zna dużo osób, które dzielą jego pasje. Skoczyłam po swoją gitarę, a Nialler wyciągnął swoją.
- Ok, to najpierw pokaż co umiesz.- zaczął chłopak.
Zagrałam parę krótkich melodyjek typu "Wlazł kotek na płotek", gamę i kilka prostszych akordów.
- To w takim razie zaczniemy od najłatwiejszych rzeczy.- powiedział Horan.
- Ale zanim zaczniemy... zagraj mi coś i zaśpiewaj przy tym proszę.- poprosiłam robiąc przy tym maślane oczy, widziałam, że Niall nie chce, bo to wstydliwy chłopak.
- No... no dobrze.- powiedział i zaczął grać pierwsze nuty jakiejś piosenki z jego pamiętnika.


Niall:


I figured it out
I figured it out from black and white
Seconds and hours
Maybe they hide to take some time

 I know how it goes
I know how it goes from wrong and right
Silence and sound
Did they ever hold each other tight like us?
Did they ever fight like us?

 You and I
We don't wanna be like them
We can make it 'till the end
Nothing can come between
You and I
Not even the Gods above
Can seperate the two of us
No, nothing can come between
You and I
Oh You and I

 I figured it out
Saw the mistakes of up and down
Meet in the middle
There's always room for common ground

 I see what it's like
I see what it's like for day and night
Never together
Cause they see the things in a different light like us
But they'd never tried like us

 You and I
We don't wanna be like them
We can make it 'till the end
Nothing can come between
You and I
Not even the Gods above
Can seperate the two of us

 Cause You and I

 We don't wanna be like them
We can make it 'till the end
Nothing can come between
You and I
Not even the Gods above
Can seperate the two of us
No, nothing can come between
You and I You and I
You and I You and I

 We can make it if we try
You were right

 Oh You and I



Tak się wzruszyłam treścią piosenki i tonem głosu jakim Niall ją śpiewał, że parę łez poleciało mi z oczu. Blondyn widząc to przytulił mnie i zaczął głaskać po plecach.
- N-nie wie-wiedziałam... że tak gra-grasz... i-i-i śpie-śpiewasz...- jąkałam się przez płacz.
- Nie przesadzaj.- odpowiedział, a ja jeszcze raz się do niego przytuliłam.
- Ja n-nie przesadzam, j-ja tylko mówię prawdę.- odparłam.
- Ty na pewno śpiewasz 10 razy lepiej ode mnie.- odpowiedział. Ja przestałam płakać, ale nadal nie odsuwałam się od Niall'a.
- Coś ty! Ja fałszuje gorzej od rozstrojonej gitary!- powiedziałam z lekkim oburzeniem.
- To zaśpiewaj mi coś z twojego zeszytu, a ja będę grał nuty które masz tam zapisane.- powiedział i pochwycił mój pamiętnik.
- Aaaaale ja się wstydzę.- powiedziałam przedłużając.
- Ej... ja zaśpiewałem to ty też śpiewasz.- powiedział pewnym głosem.
- No dobra.- odparłam.
Po chwili wskazałam Nieller'owi co ma zagrać. On zaczął przygrywać, a ja wsłuchałam się w melodię i zaczęłam niepewnie śpiewać:

Nathy:

 Better than words
But more than a feeling
Crazy in Love
Dancing on the ceiling

 Everytime we touch
I'm all shook up
You make me wanna
How deep is your love?
God only knows, baby

 Ooh, I don't know how else to sum it up
'Cause words ain't good enough
Ooh, There's no way I can explain your love, no
I, Ooh, I don't know how else to sum it up
'Cause words ain't good enough
Ooh, I can't explain your love, no

 It's better than words, better than words

 Better than words
You drive me crazy
Someone like you
Always be my baby

 Best I've ever had
Hips don't lie
You make me wanna
One more night
Irreplaceable,
Crazy, we're crazy

 I, Ooh, I don't know how else to sum it up
'Cause words ain't good enough
Ooh, There's no way I can explain your love (Harry: There's no way I can explain your love), no
I, Ooh, I don't know how else to sum it up
'Cause words ain't good enough
Ooh, I can't explain your love, no

 Everyone tries

 They try

 To see what it feels like

 Feels like

 But they'll never be right
'Cause it's better (Harry: It's better)
 It's better

 One more time

Better than words

 Yeah
 


I Ooh, I don't know how else to sum it up (Zayn: I don't know)
'Cause words ain't good enough
Ooh, There’s no way I can explain your love, no
I, Ooh, I don't know how else to sum it up
'Cause words ain't good enough, Ooh
I can’t explain your love, no
It's better than words
It's better than words
It's better than words




~ Niall ~

Kiedy śpiewała padał na nią lekki czerwony odcień światła, ponieważ słońce już zachodziło. Gdy rubinowe promyki oblały jej policzki wyglądała jak jakaś bogini. Nie mogłem przestać się na nią patrzeć. Wyglądała... no nie wiem... nie da się tego określić słowami. Przez chwilę zacząłem się zastanawiać o kim jest ta piosenka...

- Wiem, że fałszuje, poza tym ty i tak masz lepsze teksty ode mnie.- tym zdaniem wytrąciła mnie z transu.
- Co?...- zapytałem zdezorientowany.
- Mówię, że fałszuje i że twoje teksty są lepsze od moich.- powtórzyła wcześniej wypowiedziane przez nią słowa.
- Jeśli ty fałszujesz to ja jestem Zeus.- powiedziałem.
- Ty nie jesteś Zeus tylko Niall, a ja jak już wcześniej wspomniałam fałszuję gorzej od rozstrojonej gitary.- powiedziała.
- Każdy uważa inaczej..., a tak swoją drogą o kim jest ta piosenka?- zapytałem.
- O miłości do jakiegoś chłopaka..., ale jeszcze nie znalazłam odpowiedniej osoby, której mogłabym zadedykować piosenkę. Ewentualnie...- tutaj urwała i się zaczerwieniła.
Nie wiedziałem o kim myśli, ale zauważyłem że dziewczyna nie chce kończyć zdania więc nie naciskałem, bo niedługo i tak mi sama powie.
- Jak nie chcesz to nie kończ.- powiedziałem i uśmiechnąłem się lekko do przyjaciółki.
- A o kim jest twoja piosenka?- zapytała, a ja nie wiedziałem co odpowiedzieć, ponieważ piosenka była o niej. Poczułem, że zacząłem się czerwienić.
- Zaraz wracam.- poszedłem do toalety przemyć buzię.
Gdy wróciłem dziewczyna czytała mój zeszyt. Nagle sobie uświadomiłem, że nie może czytać dalej niż 3/4 zeszytu, bo tam mam zapisane co do niej czuję. Gdy mnie zobaczyła lekko się zlękła.
- Twoje teksty są niesamowite.- powiedziała i oddała mi zeszyt.
- Dziękuję, twoje też.- z ulgą na twarzy jej podziękowałem, mimo że nie miałem pewności iż nie czytała ostatnich stron, ale po jej twarzy było widać tylko lekki zachwyt.
- Może pójdziemy do świetlicy i pooglądamy jakiś film?- zaproponowała, a ja z chęcią się zgodziłem i poszliśmy do pomieszczenia z telewizorem.

                                                                                     ***

CZYTASZ - KOMENTUJESZ
Przepraszam, że tak długo, poza tym nawet nie wiem czy ktoś to czyta oprócz mojej przyjaciółki i nie wiem czy dalej prowadzić tego bloga.

 

3 comments:

  1. Sorki za dziwnie zmienioną czcionkę, ale sama mi się tak ustawiła i nie chce się zmienić.

    ReplyDelete
  2. KOCHAM CIĘ KOCHAM CIĘ KOCHAM CIĘ DZIĘKI DZIĘKI DZIĘKI!!!!

    ReplyDelete
  3. Czytam już to setny raz i nie mogę skończyć czytać o Kath i Harry'm. Ale obiecaj mi jedno... że Hazza i Kath będą razem w 4 części :) Dodaj jutro kolejny rozdział :) Pliiiiiiiis :) :)

    ReplyDelete